Wróć do katalogu

Uwierz w czarnego kota.

Kolejna zabawna przygoda trzynastolatka. Proszę o komentarze.

kondor, opublikowano , 6 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Codziennie chodzę tą samą drogą do szkoły. Mijam ten sam słup telefoniczny, ten sam plac zabaw dla dzieci i aby wejść na teren szkoły codziennie przechodzę przez tą samą dziurę w ogrodzeniu. Dziś jednak zrezygnowałem z drogi na skróty, ponieważ tuż przed ogrodzeniem drogę przebiegł mi czarny kot. Rozejrzałem się dookoła, jednak w pobliżu nie było ani żywego ducha. Spojrzałem na zegarek. Zostało mi sześć minut do dzwonka. Idę! – postanowiłem. Tuż przed samym ogrodzeniem prowadzącym na szkolne boisko okazało się, że dziura, przez którą zwykle przechodzę jest załatana. Znowu spojrzałem na zegarek. Zostały mi już tylko trzy minuty. Bez zastanowienia przeskoczyłem przez płot domu sąsiadującego ze szkołą. Zamarłem... Przed moimi oczami ukazał się ogromny rodwailer. Po jego spojrzeniu nie wydawało się aby chciał się ze mną zaprzyjaźnić. Dostałem takiego przyśpieszenia jak formuła jeden. Wskoczyłem na ogrodzenie i z trudem ale w końcu przedostałem się na teren szkoły. – Co ci jest? – spytał się Alex. – Rod, rod, rodwailer – odpowiedziałem zdyszany. – A może nie, nie, niedźwiedź – buchnął śmiechem Alex. W tym też momencie rozległ się dźwięk dzwonka. Wchodząc do klasy opowiedziałem Alexowi moję poranną przygodę. – To niemożliwe – oznajmił Alex. – Jeszcze wczoraj sam byłem za tym płotem po piłkę i nie widziałem tam żadnego psa. – Mogę się z tobą założyć o 5 euro, że ten pies tam jest. – Dobra. Na przerwie przeskoczymy płot i zobaczymy – powiedział Alex. W klasie nie mogłem się skupić myśląc tylko o wygranych pieniądzach. W pewnym momencie pani zawołała mnie do tablicy. Ja jednak myślami wciąż byłem przy mojej wygranej. Pani aż krzyknęła aby zwrócić moją uwagę. W końcu ją usłyszałem. Podszedłem do tablicy i zacząłem pisać bzdury. Skończyło się na tym, że nauczycielka wzięła mój zeszyt i wpisała czerwonym długopisem jakąś notatkę do rodziców. Na szczęście nie musiałem wysłuchiwać jej dalszych uwag, gdyż rozległ się dzwonek oznaczający przerwę. – No i co? Idziemy zobaczyć tego psa czy nie? – zapytał Alex. – Pewnie, że idziemy – odpowiedziałem. Podeszliśmy do płotu. W pobliżu nie było nikogo więc go przeskoczyliśmy i znaleźliśmy się na podwórku szkolego sąsiada. – Patrz Alex, rodwailer, ten sam, którego widziałem rano – wskazałem ręką w kierunku psa cofając się jednocześnie w stronę płotu. – Człowieku! Przecież to tylko kupa gliny imitująca groźnego rodwailera – zaczął śmiać się Alex. Teraz sam zauważyłem, że pies wciąż siedzi w tej samej pozycji i w tym samym miejscu. Cóż, strach ma wielkie oczy. – Dawaj 5 euro ty tchórzu – powiedział Alex. – Wcale nie przegrałem, bo pies jest tylko, tylko, ze... Nie zdążyłem…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych