Video
Efekt krótkiego przemyślenia nt. życia po śmierci
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Po śmierci chyba za dużo nie ma. To znaczy, tak mi się wydawało, dopóki przedwczoraj nie wpadłem pod koła rozpędzonego peugeota. Cóż, było ślisko i chciałem zdążyć do tramwaju, ale żeby to zrobić, musiałem przejść przez ulicę. Peugeout był biały i na letnich oponach. Z nieba wówczas lało się śniegiem. Nic nie widać było, typowa szarówka, na drodze – chlapa. Taka sobie pogoda. W końcu zapowiadali śnieżycę. Śpieszyłem się do kina, bo wreszcie chciałem obejrzeć najnowszy film tej niby nowej generacji na wielkim ekranie. Umówiłem się z Maksem i nie chciałem przyjść spóźniony. I tak jakoś poślizgnęła mi się noga. Okropnie ślisko było, a ten peugeot nie wyhamował. Cisza.
Usłyszałem:”śmierć na miejscu”. Szepnął to jeden policjant do drugiego. Stali na skrzyżowaniu i patrzyli, jak karetka odjeżdża w stronę centrum miasta. Zrobił się strasznie długi korek. A potem wszystko stopniowo zanikało. To znaczy, nie do końca. Śnieg dalej padał, ale nawierzchnia była czarna, biały puch leżał tylko tam, gdzie w lecie są trawniki. Dalej jeździły samochody i mijały mnie tłumy ludzi, ale nieco wolniej, jakby wyzuto ich z powszedniego pośpiechu. Mieli czapki na głowach, kurtki, zimowe buty, choć nikt nie marszczył brwi z powodu wiatru i nie wyglądał na zziębniętego. Stałem przed feralnym przejściem i rozglądałem się. Niczego nie pojmowałem. Podszedł do mnie jakiś facet, około trzydziestki. Miał miły, przyjemny głos. Zaproponował, żebyśmy się przeszli. Szliśmy zupełnie w przeciwnym kierunku, ale wzdłuż ulicy. Światła samochodów powinny mi świecić w oczy. Powinno mi być okropnie zimno. Powinny mi były buty przeciekać, nowych nie kupowałem od kilku lat. Zamiast tego, reflektory nie raziły mnie, czułem przyjemne ciepło wewnątrz…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil purpleblackblueberry
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…